Bochniacy o podziemnym parkingu na placu gen. L. Okulickiego

OŚWIADCZENIE

Stowarzyszenia Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej w sprawie budowy podziemnego parkingu na placu gen. Leopolda Okulickiego w Bochni i rozpisania w tej sprawie referendum

    Stowarzyszenie Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej sprzeciwia się szkodliwemu i niebezpiecznemu dla rozwoju Bochni, forsowanemu od kilku lat pomysłowi budowy podziemnego parkingu na placu gen. Leopolda Okulickiego i rozpisania w tej sprawie referendum i wnosi o poparcie naszego protestu.

Pomysł wyrwania z rąk miasta Bochni dla celów prywatnych lub quasi prywatnych zagospodarowanej już przestrzeni miejskiej, służącej mieszkańcom i turystom oraz podnoszącej walory miasta Bochni w jego ścisłym centrum jest bezprecedensową próbą zniszczenia historii i tradycji naszego miasta, jego estetyki i krajobrazu i jest sprzeczny z obowiązującą strategią miasta i przygotowywaną strategią powiatu wskazującymi, że rozwój turystyki w Bochni i Ziemi Bocheńskiej jest ogromnym czynnikiem miastotwórczym.
    Obowiązująca strategia Gminy Miasta Bochni na lata 2007-2015, stwierdza bowiem, że Bochnia jest i powinna być nadal miastem, które swoją przyszłość buduje w oparciu o dziedzictwo historyczno-kulturowe i zachowuje  tożsamość we Wspólnej Europie i które dobrze wykorzystuje walory turystyczne i uzdrowiskowe.  
    W ścisłym śródmieściu Bochni miejscami o szczególnej randze historycznej,  uczuciowej, kulturowej  i podnoszącej w niewątpliwy sposób turystyczną atrakcyjność naszego miasta jest Bazylika Mniejsza pw. św. Mikołaja, pomnik gen. Leopolda Okulickiego, a przede wszystkim wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO bocheńska kopalnia soli. Ten liczący się w świecie tytuł kopalni daje Bochni  niezwykłą szansę rozwoju. Jest magnesem przyciągającym turystów z całego świata, czego doświadcza Bochnia już od chwili dokonania tego wpisu w ub.r.
Zagrożenie wodne dla kopalni i Bazyliki.
    Należy jednak pamiętać, że obszar  rozciągający się od plebanii, aż po Babicę, na którym znajduje się  plac L. Okulickiego jest najbardziej nawodnionym terenem górniczym – co potwierdzi każdy geolog górniczy – a więc jego naruszenie budzić może poważne zagrożenie dla 763-letniej kopalni soli, dla Bazyliki Mniejszej pw. św. Mikołaja, sąsiednich budynków wokół placu, a nawet całej północnej pierzei rynkowej. Zdaniem geologów górniczych budowane w tym rejonie inwestycje powodować mogą ruchy stropowe nad złożem, zwiększanie zagrożenia osiadania terenu. Na krawędziach obciążenia spowodowanego taką inwestycją powstawać będą naprężenia, powodujące deformacje rozciągliwe, a co za tym idzie infiltrację wód do kopalni. Tego zagrożenia nie wolno bagatelizować, bowiem górotwór solny to wielkie sito – ostrzegał już przed laty znakomity krakowski uczony, geolog prof. dr. Józef Poborski. Penetracja w głąb  górotworu wody skończyć się może zakończeniem działalności turystycznej w kopalni soli,  cofnięciem wpisu na listę UNESCO, zniszczeniami w rejonie Bazyliki, zastojem, a może nawet zakończeniem działalności turystycznej w Bochni.
      Żadna nawet najlepsza dokumentacja geologiczna prowadzona pod nadzorem Urzędu Górniczego nie da gwarancji, że takiego ryzyka nie ma, tym bardziej w tym rejonie, gdzie w piwnicach okolicznych budynków stoi zawsze woda.  Wystarczającym sygnałem ostrzegawczym  były niedawne pęknięcia Bazyliki Mniejszej pw. św. Mikołaja. Świadectwem takiego niebezpieczeństwa była decyzja z 1983 r. władz miasta Bochni o wycofaniu się z budowy wielopiętrowego gmachu użyteczności publicznej na tym placu właśnie z powodu warunków geologicznych, o czym aktualny inicjator pomysłu pan Edward Sitko, będący wówczas naczelnikiem Miasta Bochni, powinien pamiętać.
      Mimo szczególnych zabezpieczeń i badań geologicznych po pierwszej katastrofie na budowie warszawskiego metra wypadek osunięcia się ziemi, jaki wydarzył się tam kilka dni temu, i konieczność ewakuacji mieszkańców sąsiednich kamienic także sygnalizuje jak trudno jest wykluczyć możliwość podobnych katastrof.
      Czy zatem takie ryzyko miasto może podejmować i pakować się jednocześnie
w odpowiedzialność odszkodowawczą wobec Skarbu Państwa, który jest właścicielem górotworu, wobec właścicieli sąsiednich budowli i budynków? Czy cena jaką zapłaci nie przerośnie możliwości finansowych Bochni  i nie spowoduje regresu ekonomicznego?

Niszczenie bocheńskiej tradycji.
     Generał Leopold Okulicki, ostatni komendant Armii Krajowej,  całym swoim życiem poczynając od walki w legionach Józefa Piłsudskiego, aż po jego męczeńską śmierć w kazamatach moskiewskiego więzienia w 1946 roku  wykazał niezłomną wolę walki o niepodległość Polski. Był wybitnym Synem Ziemi Bocheńskiej związanym z tą rodzinną ziemią urodzeniem, nauką i sentymentem do Bochni. Jego nazwisko w latach PRL-u i moskiewskiego dyktatu miało być wymazane z kart historii. Nie pojawiło się nawet w wydanej w 1980 roku monografii Bochni i regionu bocheńskiego.
     Społeczeństwo Bochni i Ziemi Bocheńskiej przywróciło pamięć tego  Żołnierza Wyklętego związanego tak mocno z Bochnią i Ziemią Bocheńską i 25 lat temu w 1989 r. nazwało jego imieniem plac, który dzisiaj Związek Bocheńskich Pracodawców chce zabudować, a 50 lat od śmierci Generała, którego prochów Rosja do dzisiejszego dnia nie zwróciła Polsce, w 1996 r. wybudowało mu pomnik, na który składali się mieszkańcy Ziemi Bocheńskiej i kombatanci – byli żołnierze Armii Krajowej, rozsiani po całym świecie.
      Z tego powodu teren ten winien być otoczony należnym szacunkiem i opieką władz samorządowych, żyjących kombatantów Armii Krajowej i władz konserwatorskich. Nie może być przedmiotem manipulacji, pod fałszywą przykrywką, że wybudowany tam parking nie będzie służył prywatnemu przedsiębiorcy lub jakimś bliżej nieokreślonym “pracodawcom” ale społeczeństwu i nie spowoduje paraliżu komunikacyjnego w tym rejonie.
     Przedstawione przez media sugestie autorów pomysłu, że pomnik będzie stał na dachu wybudowanego parkingu ubliża pamięci Generała i  żyjącym jeszcze jego podkomendnym.  Propozycja, aby niejako symbolicznie pełnił rolę “parkingowego”  jest kolejną próbą poniewierania pamięcią o Generale i jego żołnierzach Armii Krajowej. Jest ona także naiwnym kamuflażem, bo oczywiste jest, że dach ewentualnego parkingu nie wytrzyma ciężaru pomnika, a więc okaże się, że pomnik po wybudowaniu parkingu musi z tego placu zniknąć.

Zagrożenie dla  Szkoły Muzycznej.
      Pomysł podziemnego parkingu uderza rykoszetem w Państwową Szkołę Muzyczną
I stopnia im. Jerzego Żurawlewa w Bochni, uczącą się tam młodzież i powoływaną aktualnie szkołę II stopnia. Może on nawet uniemożliwić jej powstanie, albo spowodować zamknięcie obu szkół ze względu na zwiększony ruch samochodowy w jej najbliższej okolicy (wjazd na parking w bezpośrednim pobliżu wejścia do szkoły) i wynikające stąd zagrożenie dla uczęszczającej tam młodzieży. Ilości wdychanych przez młodzież spalin, wydalanych przez wentylatory podziemnego parkingu w najbliższym sąsiedztwie szkoły nie będzie bezpieczna dla młodzieży i może spowodować zamknięcie obu szkół. Parking spowoduje zasłonięcie szkoły, a od strony kościoła widoczny będzie jedynie dach tej szkoły, w wyniku czego oszpecony zostanie cały ten teren.
Paraliż komunikacyjny i inne możliwości lokalizacji parkingów.
      Parkingów nie buduje się w ścisłym centrum zabytkowych miast o wąskich uliczkach, bo powodują zagęszczenie ruchu kołowego w śródmieściu (vide: ul. Szewska, Sutoris, Bracka, Kowalska). Lokalizuje się je na obrzeżach miast lub w miejscach nieinwazyjnych. Takich możliwości w Bochni, niedaleko rynku, jest kilka i Związek Bocheńskich Pracodawców powinien takich rozwiązań poszukiwać, a nie wdawać się w konflikt z tradycją, uczuciami bocheńskiego społeczeństwa, rozumem i logiką rozwiązań komunikacyjnych i ze strategią miasta Bochni i powiatu bocheńskiego. Od dawna wysuwane propozycje nieinwazyjnej budowy takich  parkingów pomiędzy śródmieściem a Parkiem Rodzinnym na Uzborni może znakomicie rozwiązać problemy nie tylko Związku Bocheńskich Pracodawców, ale także klientów Parku Rodzinnego Uzbornia, Przychodni Rejonowej w Bochni,  Hali i Placu Targowego “Gazaris”. Trzeba do tego tylko dobrej woli, której dotychczas nie dostrzegamy, a nie bezwzględnego uporu, kosztem interesów Bochni i powiatu bocheńskiego.
Pro publico bono?
   Związek Bocheńskich Pracodawców jest stowarzyszeniem bardzo młodym. Powstał zaledwie dwa lata temu. Do tej pory nie wykonał dla miasta żadnej inwestycji, ani też w inny sposób nie okazał się użyteczny dla miasta Bochni. Nie wykazał swojej wiarygodności w zakresie realizacji zadań publicznych i inwestycyjnych, co potwierdza brak stosownej dokumentacji z działalności tego stowarzyszenia w Krajowym Rejestrze Sądowym. 
     Dlatego z ogromnym zdziwieniem i niedowierzaniem odczytaliśmy jego deklarację opublikowaną w 2012 roku na portalu internetowym www.dziennikpolski24pl, że Związek postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zbudować pod placem Leopolda Okulickiego podziemny parking…miasto powinno przekazać działkę pod budowę… a całą zaś resztą, to jest wyłonieniem wykonawcy, sfinansowaniem kosztów inwestycji zajmie się stowarzyszenie.
    Optymizm i beztroska w podejściu do tak poważnego, ryzykownego i mogącego mieć dalekosiężne negatywne skutki dla rozwoju Bochni i Ziemi Bocheńskiej przedsięwzięcia musi niepokoić. Musi być sygnałem ostrzegawczym przede wszystkim dla bocheńskiego samorządu, traktowanego lekceważąco i  instrumentalnie. Wydatkowanie samorządowych środków i urządzenie zieleni miejskiej na placu gen. Leopolda Okulickiego, które tak bardzo ucieszyło bocheńską społeczność różnych opcji politycznych zamknęło w sposób wyraźny i konsekwentny temat budowy tam parkingu. Czy teraz, wobec bezprecedensowych nacisków, samorząd królewsko-górniczego miasta Bochni ma okazać chwiejność i przyznawać się do niegospodarności? Czy powinien wchodzić w niejasną, zagmatwaną prawnie sferę relacji publiczno-prawnych, w której nie będzie wiadomo, gdzie kończą się interesy publiczne,
a zaczynają interesy prywatne?

Samorząd miasta Bochni ma pełne prawo do jasnego określenia swojego stanowiska i niewątpliwie zyska uznanie społeczne, jeśli takim pomysłom zdecydowanie się przeciwstawi.

                                                                           Z poważaniem

                                                                 Zarząd Główny i Prezes Stowarzyszenia Bochniaków
                                                                           i Miłośników Ziemi Bocheńskiej


P.S. Stowarzyszenie Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej wyraziło swoje stanowisko w powyższej sprawie w 2009 r. i jest ono niezmienne. Z oświadczeniem można zapoznać się TUTAJ