WB nr 3 (110) 8 WIADOMOŚCI BOCHEŃSKIE JESIEŃ 2016
Janina Kęsek
Stefan Paweł Pałczyński zapomniany bohater
Wrzesień – Miesiąc Pamięci Narodowej, skłania do wspomnień o bohaterach walk wrześniowych, ale przeważnie refleksje te dotyczą walk z Niemcami, bohaterskiej obrony Westerplatte, Warszawy… Przez całe lata nie wolno było wspominać tych co walczyli na froncie wschodnim, stawiali opór Armii Czerwonej, która wdarła się w granice Polski 17 września 1939 r. Wielu polskich żołnierzy zginęło broniąc naszej wschodniej granicy. Niektórzy do dziś leżą w zapomnianych mogiłach na dawnych polskich ziemiach dziś na terenie Litwy, Białorusi Ukrainy.
W roku 2011 w miejscowości Kamienny Wóz w pow. głębockim na Białorusi podczas kopania rowu przeciwpożarowego obok fundamentów nieistniejącej już strażnicy natrafiono na ludzkie szczątki, guziki od polskiego munduru i orzełka. Miejscowa ludność pamiętała, że 17 września 1939 r. polski żołnierz KOP-u, plut. Paweł Pałczyński bohatersko bronił polskiej granicy przed agresją radziecką, aż do swojej śmierci po dwugodzinnej samotnej obronie. Było dla nich oczywiste, że odnaleziono szczątki plut. Pałczyńskiego pochowanego w pobliżu strażnicy. Starsi pamiętali jeszcze sympatycznego i życzliwego wszystkim polskiego Żołnierza. Bo takim pozostał w ich pamięci. Kierowca nadleśnictwa Wiktar Żauronok mieszkający w pobliskich Chrołach powiadomił milicję o tym odkryciu, ale nie chcieli się tym zająć. Zwrócił się więc do Polskiej Ambasady w Mińsku. Z pomocą Ambasady uzyskano zgodę na ekshumowanie szczątków plut. Pałczyńskiego i przeniesienie ich na polski cmentarz wojskowy z 1920 r. w Głębokiem.
Wmiejscu gdzie niegdyś była strażnica ustawiono krzyż i tablicę z napisem, że tu Stefan Paweł Pałczyński zginął za Ojczyznę. Miejscowi pytają … Za jaką ojczyznę ? Przecież tu jest Białoruś.
Od kilku lat Krajowe Stowarzyszenie Brasławian organizuje wyjazdy na Białoruś i Rajdy Motocyklowe im. rotmistrza
Witolda Pileckiego. Celem tych wyjazdów jest podtrzymywanie kontaktów z Polakami pozostałymi na Bracławszczyźnie, umacnianie pamięci o polskich bohaterach wywodzących się z tych terenów, odwiedzanie miejsc historycznych i polskich cmentarzy. Podczas jednego z takich wyjazdów dowiedzieli się o plut. Stefanie Pawle Pałczyńskim, broniącym samotnie polskiej granicy na strażnicy w Kamiennym Wozie, przed agresją radziecką 17 września 1939 r. i o jego tragicznej śmierci.
Prezes Krajowego Stowarzyszenia Brasławian, pan Władysław Krawczuk podjął starania, celem odtworzenia historii zapomnianego Bohatera. Wojskowy życiorys plut. Pałczyńskiego dało się odtworzyć na podstawie dokumentów zachowanych w archiwach wojskowych. Nic jednak nie było wiadomo o jego pochodzeniu i rodzinie. W Archiwum Straży Granicznej w Szczecinie, znalazł się m.in. wykaz żołdu, jaki przed wojną pobierał Pałczyński. Była tam informacja, że w 1935 r., żołd wysłano mu do Bochni, kiedy był tam na urlopie świątecznym. Na urlop jechali żołnierze do rodziny, był to więc trop prowadzący do Bochni. Zaczęły się poszukiwania rodziny Bohatera. Trwało to kilka miesięcy. Dzięki zaangażowaniu życzliwych osób udało mi się dotrzeć do siostrzeńca, już o innym nazwisku, mieszkającego w Bochni. Pan Roman Burski wiedział o stryju Stefanie, którego często wspominała jego matka Maria z Pałczyńskich Burska, siostra Stefana. Rodzina w Bochni tj. ojciec i rodzeństwo wiedzieli o jego tragicznej śmierci, bo powiadomiła ich o tym nauczycielka z Kamiennego Wozu, dobra znajoma, a podobno nawet sympatia Stefana Pałczyńskiego. Nie znali jednak szczegółów. Przez wiele lat nie mogli też oficjalnie dowiadywać się o okolicznościach jego śmierci i miejscu pochówku.
Dzięki informacjom od rodziny wiadomo już, że Stefan Paweł Pałczyński , syn Antoniego i Jadwigi z domu Głowackiej urodził się w Krakowie prawdopodobnie ok. 1909 r. Mimo poszukiwań archiwalnych nie udało się ustalić dokładnej daty urodzin, ani parafii, w której mógł być ochrzczony. Niedługo później, ojciec, pracownik PKP pewnie służbowo przeniesiony został do Bochni. Był dróżnikiem na przejeździe kolejowym przy ul. Krzeczowskiej. Rodzina Pałczyńskich zamieszkała w sąsiednim domu. Już w Bochni urodziły się młodsze dzieci Pałczyńskich. Antoni Pałczyński był dwukrotnie żonaty. Pierwsza żona Jadwiga, matka Stefana, została śmiertelnie potrącona przez tramwaj w Krakowie i tam jest pochowana na Cmentarzu Rakowickim. Po kilku latach Antoni Pałczyński ożenił się ponownie i z drugiego małżenstwa miał kilkoro dzieci. Była duża roznica wieku między dziećmi z pierwszego i drugiego małżeństwa. W wojsku służył Stefan Pałczyński od lat 30 tych XX w., a od 1933 r. w straży granicznej KOP (Korpus Ochrony Pogranicza), w Batalionie KOP „Podwiśle” . W 1935 r. skierowany został na kurs podoficerski w Centralnej Szkole Podoficerskiej KOP w Osowcu. W 1936 r. awansował na stopień kaprala zawodowego i powierzono mu zastępstwo dowódcy w strażnicy Jałówka. Od 6 października 1938 r. kpr. Pałczyński został mianowany dowódcą strażnicy Kamienny Wóz, w pobliżu wsi Chroły, w pow. Głębockim, a 19 marca 1939 r. awansowany został do stopnia plutonowego. W Kamiennym Wozie bardziej znany był jako Paweł Pałczyński , z pominięciem jego pierwszego imienia Stefan. W nocy z 16 na 17 września plut. Pałczyński był w sąsiedniej strażnicy i tam z jej dowódcą obserwował podejrzany ruch po sowieckiej stronie granicy. (…) Nastający świt obnażył najgorsze- zza granicy zaczęły się wlewać masy sowieckich wojsk pancernych z piechotą. Pałczyński, widząc to, ruszył pospiesznie motocyklem do własnej placówki. Tu podrywając żołnierzy, nakazał im natychmiastowe wycofanie przez pobliski bagienny tren w stronę Podświla i rozlokowanego tam batalionu KOP. Sam z zatrzymanym żołnierzem wspiął się na wieżę strażnicy przyjmując z niej walkę z pojawiającymi się napastnikami i osłaniając odwrót podwładnych. Nacierających na strażnicę czerwonoarmistów skutecznie gasił ogniem swojego karabinu maszynowego – „pulomiotu” (…)1.
Początkowo granicznej strażnicy bronił wraz z kolegą, jednak kiedy ten zginął w pierwszych minutach walki, Pałczyński, samotnie stawiał opór jeszcze przez dwie godziny, aż do skończenia amunicji. Wg relacji świadków zabił ok. 60 żołnierzy radzieckich. Kiedy na chwilę przerwał walkę by zbiec do piwnicy do magazynu z amunicją, jeden z czerwonosrmistów rzucił granat, który położył kres walce. Plutonowy Pałczyński ranny w brzuch długo konał w męczarniach. Nie pozwolono nikomu pomóc rannemu, a kiedy już nie żył nie wolno było pochować go. Dwaj bracia, jego przyjaciele, za kilka butelek wódki wykupili ciało Pałczyńskiego i pochowali je obok zburzonej strażnicy.
Leżało tam ponad 70 lat, a miejsce gdzie stała strażnica zarosło lasem. (…) 17 września był początkiem gehenny miejscowej ludności. Nastąpiły po nim wywózki, represje i znowu wojna. 27 lipca 1944 r. Niemcy niemal całkowicie zniszczyli Chroły. Polska już nigdy nie wróciła na te tereny. Świat, którego bronił Pałczyński, przestał istnieć…2 .
W czerwcu 2015 r. Krajowe Stowarzyszenie Bracławian zorganizowało kolejny wyjazd na Białoruś. Zaproszono również rodzinę plut. Stefana Pawła Pałczyńskiego. Z zaproszenia skorzystać mógł syn pana Romana, Krzysztof Burski, wnuk siostry Stefana, Marii z Pałczyńskich Burskiej. Również w tym roku (2016) planowany jest wyjazd na Bracławszczyznę. W programie jest też odwiedzenie Kamiennego Wozu i grobu ś.p. Plut Stefana Pawła Pałczyńskiego.
Serdecznie dziękuję rodzinie plut. Stefana Pawła Pałczyńskiego w osobach państwa Burskich i pana Stanisława Pałczyńskiego za udzielenie cennych informacji, panu Władysławowi Krawczukowi prezesowi Krajowego Stowarzyszenia Bracławian za udostępnienie mi wartościowych materiałów historycznych oraz panu Wojciechowi Krajewskiemu kustoszowi Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie za życzliwą pomoc.
Przypisy:
1 Władysław Krawczuk, Informacja o zdarzeniu z 1939 r. Z historii Korpusu Ochrony Pogranicza na Wschodniej Wileńszczyźnie oraz dowódcy strażnicy Kamienny Wóz, plut. Pawle Pałczyńskim (rkps.- wydruk komputerowy) Warszawa 2015 r.
2 Andrzej Poczobut, Białoruskie znicze dla polskiego bohatera, w: Gazeta Wyborcza z 31 października- 1 listopada 2015 ).
Działania celem upamiętnienia plut. Stefana Pałczyńskiego
15 września 2017 r. odbyło się w gabinecie burmistrza p. Stefana Kolawińskiego spotkanie w sprawie upamiętnienia w Bochni plut. Stefana Pawła Pałczyńskiego jednego z pierwszych żołnierzy WP poległych w obronie wschodniej granicy Polski 17 września 1939 r. Inicjatorem spotkania był pan Władysław Krawczuk z Legionowa, prezes Krajowego Stowarzyszenia Bracławian, który podczas kolejnego pobytu na Białorusi w miejscowości Kamienny Wóz w pow. głębockim dowiedział się o bohaterskiej śmierci plut. Pałczyńskiego. Pan Krawczuk zaangażował się w poznaniu jego historii i upamiętnienie Bohatera. Prowadząc wywiady w Kamiennym Wozie z ludźmi, którzy pamiętali Pałczyńskiego i zbierając materiały w archiwach, dotarł do Bochni, rodzinnego miasta Pałczyńskiego.
W 2016 r. na łamach Wiadomości Bocheńskich pisaliśmy o Stefanie Pałczyńskim. Udało się odszukać jego rodzinę w Bochni i teraz należałoby upamiętnić tego Bohatera. Pan Burmistrz podjął tę inicjatywę.

W spotkaniu oprócz pana burnistrza Stefana Kolawińskiego i naczelnika wydziału promocji Tomasza Ryncarza, uczestniczył siostrzeniec plut. Pałczyńskiego pan Roman Burski i jego synowie Krzysztof i Bogdan, pani Zofia Sitko z bocheńskiego oddziału Archiwum Narodowego w Krakowie oraz przedstawiciele naszego Stowarzyszenia : prezes Stanisław Kobiela, Janina Kęsek i Stanisław Mróz.
Kolejne spotkanie w tej sprawie odbędzie się 16 października.
Odsłonięcie pomnika plut. Stefana Pałczyńskiego na Cmentarzu św. Rozalii w Bochni
Wiadomości Bocheńskie (121-122), jesień 2019, nr 3-4/2019
Uroczystość odbyła się 17 września 2019 r. w 80 rocznicę sowieckiej agresji na Państwo Polskie i śmierci plut. Pałczyńskiego. W uroczystości udział wzięli: Starosta Adam Korta, Burmistrz Stefan Kolawiński, ks. dr Leszek Rojowski proboszcz parafii św. Pawła, Rodzina Stefana Pałczyńskiego, Prezes Krajowego Stowarzyszenia Brasławian pan Władysław Krawczuk oraz jego zastępca pan Andrzej Lazurko, nauczyciele i uczniowie bocheńskich szkół, poczty sztandarowe, harcerze, członkowie grupy rekontrukcyjnej „Najemnicy Bocheńscy”, członkowie Stowarzyszenia Bochniaków i MZB oraz mieszkańcy miasta. Uroczystość prowadziła pani Anna Kawalec z Biura Promocji Miasta.
Po odśpiewaniu hymnu, kamień upamiętniający plut. Stefana Pałczyńskiego odsłonił burmistrz Bochni pan Stefan Kolawiński, Starosta Adam Korta, prezes Stowarzyszenia Bochniaków Zofia Sitko oraz w imieniu Rodziny siostrzeniec, pan Roman Burski. Proboszcz parafii św. Pawła Ap. ks. dr L. Rojowski zainicjował modlitwę i poświęcił pomnik. Postać Bohatera i okoliczności jego śmierci przypomniała Janina Kęsek.
Plut. Stefan Pałczyński był żołnierzem Korpusu Ochrony Pogranicza i dowódcą strażnicy Kamienny Wóz na Wileńszczyżnie. 17 września 1939 r. kiedy Armia Czerwona zmierzała ku polskiej granicy, podjął samotnie walkę z najeźdźcą. Kilkuosobowej załodze strażnicy, którą dowodził, polecił wycofać się. Wiedział na co się decyduje i jak zakończy się ta walka. Nie ważne, że miał 30 lat, swoje plany i marzenia. W tej chwili najważniejsza było, że Ojczyzna w potrzebie. Bronił granicy Polski na powierzonym mu odcinku „do ostatniej kropli krwi.” Po dwóch godzinach, rzucony granat zakończył walkę, rozbił strażnicę i śmiertelnie ranił jej dowódcę, który zmarł w wielkich cierpieniach. Pochowany został obok ruin zburzonej strażnicy. Z czasem miejsce tej walki i jego pochówku zarosło lasem. Wkrótce po jego śmierci rodzina w Bochni dowiedziała się, że zginął, ale nie znała szczegółów jego śmierci. W powojennej komunistycznej rzeczywistości nie wolno było o to pytać.
Granice Polski przesunęły się po wojnie i miejsce, gdzie kiedyś była strażnica KOP-u Kamienny Wóz w pow. głębockim dziś znajduje się na Białorusi. O bohaterskiej śmierci plut. Pałczyńskiego dowiedzieliśmy się od p. Władysława Krawczuka z Warszawy, prezesa Krajowego Stowarzyszenia Brasławian, który z grupą przyjaciół, jeżdżąc każdego roku na Kresy (skąd jego korzenie) opiekuje się polskim cmentarzem z 1920 r. w miejscowości Głębokie. Tam poznał historię naszego Bohatera. Cały szereg ludzi dobrej woli zaangażowanych było w ekshumację szczątków tego żołnierza, pogrzebanie go z honorami i religijną celebrą na polskim cmentarzu i ufundowanie nagrobka. Jesteśmy im za to serdecznie wdzięczni.
Chcieli coś więcej wiedzieć o tym żołnierzu, który w pamięci miejscowych zapisał się jak najlepiej. Chcieli więcej wiedzieć o nim niż podawały wojskowe życiorysy i tak trafili do Bochni. Szukali rodziny. Ja dostałam to zadanie, pracując jeszcze w 2015 r. w bocheńskim muzeum. Po kilku miesiącach poszukiwań odnalazłam rodzinę Stefana Pałczyńskiego – państwa Burskich. Napisałam wówczas artykuł Stefan Paweł Pałczyński zapomniany bohater. (WB nr 2/2016 r.) Potem była pierwsza wizyta p. Krawczuka w Bochni. 12 września 2016 r. na spotkaniu w Urzędzie Miasta z p. Burmistrzem, rodziną, przedstawicielami Stow. Bochniaków zastanawialiśmy nad tym w jakiej formie utrwalić w Bochni pamięć o Bohaterze. Stanisław Kobiela, ówczesny prezes Stow. Bochniaków był mocno zaangażowany w tę sprawę. Niestety nie dożył dzisiejszej uroczystości, ale wierzę, że cieszy się, że dokończyliśmy rozpoczęte w 2016 r. dzieło. Stefan Pałczyński po 80 latach, można powiedzieć, wrócił do Bochni. Będziemy o nim pamiętać, a ten kamień, inskrypcja i fotografia będą o nim przypominać, mam nadzieję, przyszłym pokoleniom. Stowarzyszenie Bochniaków stawia jako priorytet przypominanie lokalnych bohaterów i ratowanie od zapomnienia ich bohaterskich czynów. W poprzednich latach razem ze Stowarzyszeniem Rodzina Ponarska postawiliśmy pomnik upamiętniający ofiary zbrodni ludobójstwa w Ponarach pod Wilnem. W 2013 r. uczciliśmy pamięć bohaterów powstania Styczniowego z Bochni i okolicy (ponad 350 osób) skromnym pomnikiem, postawionym na tym cmentarzu w 150-lecie powstania. Pomnik plut. Pałczyńskiego jest trzecim. Wykonany pięknie w Zakładzie Kamieniarskim pana Wojciecha Wójcińskiego. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego pomnika, Starostwu Powiatowemu, Urzędowi Miasta i rodzinie Stefana Pałczyńskiego. Szczególnie dziękuję panu Władysławowi Krawczukowi i wszystkim tym, którzy odkryli tę zapomnianą historię plut. Pałczyńskiego i jego bohaterskiej śmierci. Dziękuję im za wszystko co zrobili na Białorusi dla upamiętnienia Bohatera.
W niedzielę 15 września byli w Bochni motocykliści z Wielkopolski zrzeszeni w Motocyklowym Stowarzyszeniu Pomocy Polakom za Granicą Wschód – Zachód. im. rtm. Witolda Pileckiego, odwiedzili to miejsce i oddali cześć Bohaterowi. W lipcu tego roku zorganizowali Rajd Motocyklowy im. Stefana Pałczyńskiego- Białoruś 2019. Im też, pod przewodnictwem pana Rafała Lusiny, należą się podziękowania, za to, że kultywują pamięć Bohatera rodem z Bochni plut. Stefana Pałczyńskiego. Przemawiał następnie Adam Korta – starosta bocheński, głos zabrał Stefan Kolawiński – burmistrz Bochni oraz Władysław Krawczuk – prezes Krajowego Stowarzyszenia Brasławian. Następnie składano kwiatu pod pomnikiem i palono znicze. W tym czasie odezwał się głos trąbki. Trębacz – członek orkiestry górniczej odegrał pieśń Śpij kolego w ciemnym grobie.
Po uroczystości na cmentarzu, w lokalu Stowarzyszenia, odbyło się spotkanie z prezesem Krajowego Stowarzyszenia Brasławian panem Władysławem Krawczukiem, a następnego dnia 18 września pan Krawczuk spotkał się z uczniami I Liceum Ogólnokształcącego w Bochni.
