Stanowisko Bochniaków w sprawie zmiany nazwy ul. Więźniów Oświęcimia

Uchwała
Zarządu Głównego Stowarzyszenia Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej z dnia 4 marca 2014 r. w sprawie likwidacji nazwy ulicy Więźniów Oświęcimia i uczczenia pamięci Gabriela Lauba.

Zarząd Główny Stowarzyszenia Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej:

1. sprzeciwia się  likwidacji nazwy ulicy Więźniów Oświęcimia, łączącej ulicę Solna Góra z ulicą Konstytucji 3 Maja.

2. akceptuje propozycję uczczenia pamięci Gabriela Lauba jako patrona jednej z nowych ulic Bochni.

Uzasadnienie

   Pan Andrzej Pacuła zwrócił się z wnioskiem do Rady Miejskiej w Bochni o zamianę „niefortunnej” – jego zdaniem – nazwy ulicy Więźniów Oświęcimia w Bochni na ulicę imienia Gabriela Lauba, wybitnego satyryka i aforysty pochodzenia żydowskiego, rodem z  Bochni.  Jednocześnie pismem z 2 lutego b.r. wystąpił do naszego Stowarzyszenia o poparcie tej inicjatywy.
   Uzasadniając swoją propozycję podał, że nazwa ulicy Więźniów Oświęcimia jest niefortunna, ponieważ odnosi się do miejscowości Oświęcim, a nie do obozu koncentracyjnego, który w granicach tego miasta został zbudowany. Ponadto nazwa ta sprzyjać może obiegowym, fałszywym  pojęciom o rzekomo „polskich obozach koncentracyjnych”, poprzez pominięcie niemieckich nazw  i niemieckiego rodowodu tych strasznych fabryk śmierci.

   Doceniając szlachetne intencje Autora tych propozycji zdecydowanie sprzeciwiamy się likwidacji obecnej nazwy.  W latach 60-tych lub 70-tych, kiedy nazwa ta została nadana przez ówczesne władze Bochni, prawdopodobnie na wniosek  tych Bochnian, którzy przeżyli  piekło tego i innych obozów zagłady i obozów koncentracyjnych, używano powszechnie nazwy „Obóz koncentracyjny w Oświęcimiu-Brzezince”, a w skrócie „obóz oświęcimski”.

Nazwa ta była synonimem zbrodni hitlerowskich popełnianych na bezbronnej ludności osadzonej w tym obozie narodowości żydowskiej, romskiej, polskiej, rosyjskiej, ukraińskiej, greckiej, francuskiej  i wielu innych. Obóz oświęcimski zbudowany został wiosną 1940 r. na terenie miasta Oświęcim i rozbudowany  później na terenach wsi Brzezinki, Monowice, Rajsko i z czasem przekształcił się w olbrzymi kombinat śmierci obejmujący kilkadziesiąt miejscowości.
   Nazwa Auschwitz jest niemieckim odpowiednikiem nazwy miasta Oświęcim (nazwa  Auschwitz istniała na XIX wiecznych austriackich mapach), podobnie jak Birkenau  jest niemieckim odpowiednikiem miejscowości Brzezinki, Monowitz – odpowiednikiem miejscowości Monowice etc. Niemcy urządzili ponad 12000 obozów koncentracyjnych. Na terenie Rzeszy powstały obozy m.in. w dzielnicy Weimaru Buchenwaldzie, w Ravensbruck dzielnicy miasteczka Furstenburg, w pobliży miasta Bergen-Belsen, w Sachsenhausen dzielnicy Oranienburga, która od 1974 r. jest miastem (w Niemczech jest 6 miejscowości o tej nazwie). W Górnej Austrii od kilkuset lat istnieje miasto Mauthausen, a w Bawarii zamek Lichtenburg, gdzie także funkcjonowały niemieckie obozy koncentracyjne. Powszechnie używa się nazw tych dzielnic i miasteczek do oznaczania obozów, które kiedyś na ich obszarze administracyjnym funkcjonowały i nikt nie podnosi się z tego tytułu larum.

   Z czasem nazwa obozu oświęcimskiego (Auschwitz) stała się symbolem męczeństwa we wszystkich obozach koncentracyjnych, czego dowodem jest wprowadzony ustawą z 14 marca 1985 r. Krzyż Oświęcimski – wyraz hołdu dla osób więzionych w różnych obozach koncentracyjnych za udział w walce o wyzwolenie Polski spod okupacji niemieckiej.

    Analogicznie też za ofiary zbrodni katyńskiej uważamy dzisiaj oficerów polskich, którzy rozstrzelani zostali z rozkazu Stalina, nie tylko w lesie katyńskim, ale także w Charkowie, Miednoje, Bykowni  i innych miejscach nieludzkiej ziemi.

    Nazwa Oświęcim i przymiotnik oświęcimski powiązana była  w sposób oczywisty zarówno z hitlerowskim obozem jak i z miastem i powiatem oświęcimskim, ale nikt nie miał  wątpliwości  w rozróżnieniu obu odmiennych znaczeń. Toczące się po wojnie procesy oświęcimskie w Warszawie (1946), Krakowie (1947), Frankfurcie nad Menem (1963)
i innych miastach w Polsce i zagranicą dotyczyły byłych funkcjonariuszy obozu koncentracyjnego, a za „więźniów oświęcimskich” uważano więźniów tego hitlerowskiego obozu, a nie więźniów miasta  Oświęcim.
    Truizmem byłyby dzisiaj próby wyjaśniania czego rzeczywiście dotyczy literatura obozowa, a wśród niej takie tytuły jak: Wincentego Gawrona „Ochotnik do Oświęcimia” (wyd.1992),  „Oświęcim w oczach SS” (wyd.1972) , Józefa Garlińskiego „Oświęcim walczący” (wyd.1992), „Oświęcim nieznany (wyd.1981), wielotomowe, niezwykle wartościowe wydawnictwa ciągłe „Zeszyty oświęcimskie” czy „Przegląd Oświęcimski”.   To samo dotyczy wyjaśniania istoty „kłamstwa oświęcimskiego” które na podstawie  art. 55 ustawy  z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu jest przestępstwem ściganym z urzędu, zagrożonym grzywną lub karą pozbawienia wolności do lat 3, a wyrok podawany jest do publicznej wiadomości.

   Gdybyśmy w podobny sposób oceniali nazwę ulicy Ofiar Hiroszimy, to moglibyśmy widzieć w niej drastyczne, a nawet szokujące zaprzeczenie faktom historycznym, ale nikt takich konkluzji nie wyciąga, ani też nie zastanawia się czy ulica Obrońców Warszawy, ma dotyczyć tylko granic administracyjnych naszej stolicy czy walki z najeźdźcą  w 1939 lub 1944 r.

   Takie skróty myślowe nikogo – nawet purystów językowych – nie rażą, bo mamy do czynienia z wnioskowaniem entymematycznym czyli dedukcyjnym, w którym pomija (przemilcza) się którąś z przesłanek ze względu na jej oczywistość i związaną z tym oszczędność środków. Entymematy (skrócone sylogizmy) mają zaletę zwięzłości i dużą siłę perswazyjną. W nazewnictwie ulic takie skróty myślowe są konieczne.  Przy nazwach ulic nie dodaje się przecież słów: „w hołdzie”, albo „ku czci” Kazimierza Wielkiego czy Tadeusza Kościuszki.
   Informujemy, że PAŃSTWOWE MUZEUM AUSCHWITZ-BIRKANAU  w Oświęcimiu znajduje się przy ulicy Więźniów Oświęcimia nr 20  i nikt nie zabiega o zmianę nazwy tej ulicy.

    Rozważając propozycję likwidacji nazwy ulicy Więźniów Oświęcimia z powodów podanych w piśmie z 2 lutego b.r. nie możemy zapominać, że w latach okupacji hitlerowskiej w Polsce duża liczba mieszkańców Bochni i powiatu bocheńskiego znalazła się w tym straszliwym, hitlerowskim kombinacie śmierci. Wielu tam zginęło, wielu przewożonych było do innych hitlerowskich obozów koncentracyjnych na terenie okupowanej Polski i III Rzeszy,
 a niektórzy przeżyli. Z tej niezidentyfikowanej liczby uwięzionych, udało się sporządzić imienną listę 129 mieszkańców Bochni i powiatu bocheńskiego, głównie pochodzenia polskiego, z podaniem w miarę szczegółowych danych osobowych, numerów i losów obozowych, którą Stowarzyszenie Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej przekazało w 2005 r. do Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Te fakty zdecydowanie przemawiają przeciwko likwidacji obecnej nazwy tej ulicy.

Gabriel Laub, polsko-czeski dziennikarz, satyryk i aforysta pochodzenia żydowskiego urodzony w Bochni 24 października 1928 r. a zmarły w Hamburgu 3 lutego 1998 r. powinien być patronem jednej z nowych bocheńskich ulic.

Zarząd Główny Stowarzyszenia Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej.