„Czerwone Maki” – znów u Bochniaków

Daleko, daleko
za Bugiem , daleko
przepiękna kraina
kraj rodzinny matki mej…

Tę piosenkę poznałam podczas pierwszego spotkania z chórem polonijnym „Czerwone Maki” z Mińska na Białorusi w 1996r. w Połczynie.

To spotkanie zaowocowało zaproszeniem chóru na ziemię bocheńską w następnym roku. W  1997 r. gościliśmy już na bocheńszczyźnie naszych rodaków ze Wschodu. Przy wsparciu finansowym wielu sponsorów, Wspólnoty Polskiej w Krakowie oraz determinacji ś. p. Emilii Leo ówczesnej dyrektorki Zespołu Szkół Gminnych w Siedlcu udało się zorganizować pierwszy przyjazd chóru do Bochni. Nasi rodacy zwiedzili wtedy Kraków, koncertowali w Kościele Mariackim oraz przy pomniku Adama Mickiewicza na Rynku Głównym. Dla niektórych członków chóru był to pierwszy i ostatni przyjazd do Krakowa.

Po trzynastu latach, w 2010 r. znów zawitali do Bochni, Nowego Wiśnicza, Niepołomic i  Siedlca. Wszędzie czarowali swoimi pięknymi głosami oraz wzruszającym serca repertuarem.

Mimo upływu 8 lat od ostatniego spotkania, nie zapomnieliśmy o naszych rodakach z  Mińska. A ponieważ ich marzeniem było uczczenie rocznicy 100-lecia odzyskania niepodległości w Polsce, dołożyliśmy wszelkich starań, aby mogli uczestniczyć w tych wyjątkowych wydarzeniach. Nie było to łatwe przedsięwzięcie, gdyż trzeba było w całości sfinansować przejazd i pobyt chóru w Polsce. Organizacji przyjazdu podjęło się Stowarzyszenie Artystyczna Dolina Raby w Siedlcu. W sfinansowaniu szczytnego projektu pomogło wiele instytucji: Starostwo Powiatowe w Bochni, Urząd Miasta w Bochni, Związek Powiatów Polskich, Stowarzyszenie Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej oraz wiele osób prywatnych i sponsorów.

9 listopada chór „Czerwone Maki” wystąpił w Domu Bochniaków. Publiczność dopisała. Wśród zaproszonych gości był ks. dr Leszek Rojowski – proboszcz Parafii św. Pawła w Bochni oraz przedstawiciele bocheńskich instytucji samorządowych. Nie zabrakło również sympatyków Stowarzyszenia Bochniaków.

Koncert rozpoczął się pięknym wykonaniem „Bogurodzicy” do słów Juliusza Słowackiego, a po chwili usłyszeliśmy pieśń „ Czerwone Maki na Monte Cassino”, która stanowi muzyczne logo chóru. Nazwa zespołu pochodzi od daty pierwszego występu chóru, który miał miejsce 18 maja – w rocznicę sławnej bitwy na wzgórzu Monte Cassino, które wtedy okryte było czerwonymi makami.

Później było powitanie chlebem z Białorusi, a następnie zabrzmiały prawdziwe kresowe piosenki. Jedną z nich „ Daleko, daleko, za Bugiem daleko” wykonała 13-letnia Agelina, solistka i recytatorka chóru. Wiele emocji wśród publiczności wywołała pieśń „Kresowe dzieci”:

Życie Polaków – z miast i osiedli na Ziemiach Wschodnich rozsianych,
Z łąk nad Wilejką, z borów Podola, z Wołynia pól buraczanych,
Cierniem, nie różą, było usłane w upływającym stuleciu.
Los w czasie wojny – Drugiej Światowej nie szczędził Kresowych Dzieci.
Piotrka z Nieświeża,
Józka ze Lwowa,
Z Wilna Tereski i Ziutka,
Z Grodna Grażynki,
Antosia z Brześcia,
Maniusia spod Nowogródka.

W trakcie koncertu dyrygentka chóru pani Regina Parchejczuk snuła przepiękne opowieści o  historii zespołu, życiu na  Białorusi, tęsknocie za ojczyzną, a także o problemach, które im towarzyszą z tego powodu, że są Polakami. Wspominała także o tym, że chór nie posiada lokalu na prowadzenie prób, napotyka na trudności związane ze zorganizowaniem koncertów, dlatego często muszą wyjeżdżać kilkadziesiąt kilometrów od Mińska, do miejsc gdzie mieszkają jeszcze Polacy.

Kolejnym punktem programu było zaprezentowanie przez dyrygentkę wiersza o Katyniu, napisanego przez nieżyjącego już członka chóru, którego ojciec tam właśnie zginął. Później rozbrzmiała pieśń w rytmie elegijnego poloneza z akompaniamentem fortepianu „Tacy sami, jak my-Katyń 1940”. Chór zaprezentował także wiązankę piosenek patriotycznych: „Piechota”, „Rozkwitały pąki białych róż”, „O mój rozmarynie rozwijaj się” itp.

Koncert zakończyła piękna piosenka zaśpiewana przez solistów„ Księżyc nad Krakowem”, która pozwoliła im przypomnieć sobie pierwszy pobyt w stolicy Małopolski. Na prośbę publiczności chór zaśpiewał dwie pieśni w języku białoruskim:” Modlę się za Ciebie, Białoruś” oraz „ Nie zostawiaj nas Matko Boża”.

Owacje po występie trwały bardzo długo. Dla publiczności była to wyjątkowa lekcja patriotyzmu, która niejednemu wycisnęła łzy z oczu. Po krótkiej biesiadzie w Domu Bochniaków chórzyści udali się na nocleg do Bursy Szkolnej, aby w pełni sił realizować kolejne etapy artystyczno-patriotycznego tournée.

Kolejny dzień rodacy spędzili w Parafii Skrzydlna u księdza proboszcza dr Marka Krupy. Mieszkańcy parafii przyjęli ich bardzo gościnnie i z wielką życzliwością. Chórzyści śpiewali podczas i po Mszy Świętej. Po zakończonym koncercie kapela Skrzydlanie oraz chór parafialny zaprosili rodaków na wspólną biesiadę. Regionalne śpiewy przeplatały się z białoruskimi czastuszkami a nawet tańcami.

Niedziela 11 listopada była dla chórzystów bardzo pracowita. Dzięki uprzejmości ks. Krzysztofa Cwenara proboszcza Parafii Łężkowice oraz ks. Ryszarda Podstołowicza proboszcza Bazyliki św. Mikołaja w Bochni chórzyści mogli zaprezentować swój religijny i  patriotyczny repertuar. Koncerty w tych parafiach stały się wydarzeniami, które na długo wpiszą się w pamięć i serca parafian.

Finałowy koncert w Domu Kultury w Siedlcu połączony był ze wspólnym śpiewaniem pieśni żołnierskich i patriotycznych przez mieszkańców Siedlca, Parafii Chełm, chór „ Złota Jesień” oraz Zespół Folklorystyczny Biskupianie. Odbyła się również promocja nowo wydanej płyty: „Na siedlecką nutę. Ludowe melodie z Artystycznej Doliny”. Do uczestników wspólnego śpiewania dołączyło kilkoro członków Stowarzyszenia Bochniaków, którzy chcieli jeszcze raz przeżyć z „Czerwonymi Makami” wspaniałą chwilę. Po koncercie i wspólnym śpiewaniu wszyscy zostali poczęstowani tradycyjną żołnierską grochówką przygotowaną przez panie ze Stowarzyszenia Artystyczna Dolina Raby. A  później była zabawa i tańce przy akompaniamencie kapeli pod kierownictwem Marcina Korbuta.

Tekst: Krystyna Dziurdzia