153 rocznica wybuchu Powstania Styczniowego

„Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem – staje się
jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium.”                    
                                                                  (Józef Piłsudski)

  W dniu 22 stycznia 2016 r. przedstawiciele Zarządu Głównego Stowarzyszenia Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej złożyli kwiaty pod Krzyżem Powstańców 1863 r. znajdującym się na cmentarzu św. Rozalii w Bochni. 

 W tym roku mija 153 rocznica rozpoczęcia jednego z najkrwawszych polskich powstań narodowych. Pomoc powstaniu nieśli mieszkańcy Bochni i ziem obwodu bocheńskiego. W historii powstania zapisali się chlubnie członkowie Ławy Obwodowej w Bochni i liczne zastępy ochotników przekradających się przez Wisłę do oddziałów Kurowskiego, Łopackiego, Langiewicza, Czachowskiego i innych. Postaci bohaterów, tych znanych i tych bezimiennych upamiętniła Janina Kęsek w książce  „Bochnia i obwód bocheński w latach 1863-1864 w 150 rocznicę Powstania Styczniowego”- wydanej staraniem naszego stowarzyszenia.

Pomnik „Krzyż Powstańców 1863 roku”, ufundowany przez nasze Stowarzyszenie i odsłonięty w 2013 r. na cmentarzu św. Rozalii jest jedynym w Bochni miejscem upamiętnienia wydarzeń sprzed 150 lat, a bocheński cmentarz komunalny przy ul. Orackiej jest miejscem ostatniego spoczynku wielu uczestników tego powstania. Ich mogiły zostały oznaczone przez Stowarzyszenie specjalnymi ryngrafami tworząc „Szlak Powstańców 1863 roku”.
  Powstanie Styczniowe 1863 roku doczekało się wielu syntez historycznych i opracowań, jednak zapewne, nigdy nie będzie miało jednoznacznej oceny. Dyskusja 

na ten temat toczy się od pokoleń i w różnych kontekstach. Niech w tym roku zostanie przywołany głos prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego we fragmencie jego kazania wygłoszonego w stulecie powstania styczniowego w kościele św. Krzyża, 27 stycznia 1963 r.:

”Powiedzą ludzie roztropni: ale powstanie się nie udało. Czy nie lepiej było żyć spokojnie w pracy organicznej, budować, naprawiać drogi, uprawiać ziemię, rozwijać techniczne urządzenia, poprawiać ekonomiczny byt narodu, spokojnie, cicho? Niewątpliwie, byli zwolennicy i takich kierunków. Wiemy, że i dzisiaj istnieją narody, które stawiają to sobie za ideał. Osiągając ideał pragmatyczny, pozytywny, realny, dotykalny, ideał pełnej misy chleba, coś jednak przy tym zatracają, na jakimś odcinku ubożeją. Jesteśmy świadkami życia wielu narodów dostatnich, które zagubiają wrażliwość na swoje dzieje ojczyste, na przeżycia narodowe, na poczucie wspólnoty z narodem. (…) Najbardziej zubożonymi i niewolniczo przytrzymanymi za skrzydła ducha są takie narody, które postawiły sobie zbyt wąski ideał. Jest to przeciwne naturze człowieka, która jest bardzo wszechstronna (…).

I dlatego – pamiętamy!