„Reforma pana Gowina”

(Tekst opublikowano w nr 1(92) 2012 Wiadomości Bocheńskich)

O pomyśle likwidacji Sądu Rejonowego w Bochni słów kilka

Prezent pod choinkę

Tuż przed Wigilią 2011 r. pracownicy Sądu Rejonowego w Bochni zostali zelektryzowani wiadomością,
że Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin zamierza zlikwidować 122 sądy rejonowe w Polsce, w tym Sąd Rejonowy w Bochni (11 etatów sędziowskich), argumentując, że są to sądy małe o obsadzie do 14 etatów sędziowskich i dlatego winny ulec likwidacji. Na miejsce zniesionych sądów,  w ich gmachach utworzone zostaną wydziały zamiejscowe tych większych sądów rejonowych, które pozostają niezniesione.

Skąd się wzięła liczba 15?

Z projektu ministerialnego rozporządzenia  wynika więc, że o istnieniu władzy sądowniczej w  polskich miastach decydować będzie sztywna ilość etatów sędziowskich i rzekoma, iluzoryczna  potrzeba odciążenia pracą sędziów w dużych ośrodkach i w małych sądach. Aż trudno uwierzyć, że Minister Sprawiedliwości z tego tylko powodu postanowił zlikwidować 1/3 sądów w Polsce. Nie powiedział skąd się ta liczba 15 etatów wzięła w ministerialnej reformie. Czy 15-tka bardziej mu się podoba od innych liczb, czy może ma jakiś filozoficzny, magiczny lub ezoteryczny  aspekt?

I rzeczywiście, jeśli przyjrzymy się symbolice tej liczby, przetrzemy ze zdziwienia oczy. Otóż 15-tka  jest symbolem ukrytej potęgi snu. Ma jeszcze drugie znaczenie. Składa się z cyfr 1 i 5. Liczba 1 jest liczbą wszechstronnej wiedzy i odnosi się do własnego ja, zaś liczba 5 jest liczbą sprawiedliwości.  Inni uważają, że liczba 15 pobudza procesy chaosu, egotyzmu i demonicznej ksobności (zob.www.himavanti.oun.pl).

Brak analiz

Nie ma znaczenia dla reformatorów z ministerstwa ani ilość mieszkańców w powiatach i miastach, w których znosi się sądy rejonowe, ani obszar tych powiatów, ani ich infrastruktura, a więc kryteria o wiele bardziej poważne, logiczne, konkretne i adekwatne, na których można starać się zbudować coś nowego i mądrego. Wielu już z tego powodu uważa, że reforma oderwała się od ziemskich realiów i niczym obłok błąka się po bezkresie nieba.

Okazuje się, że urzędnicy ministerialni nie przeprowadzili żadnych analiz pod kątem sprawności postępowania. Gdyby takie badania zostały rzetelnie przeprowadzone, to okazało by się, że Sąd Rejonowy w Bochni plasuje się wśród sądów o najlepszej sprawności i szybkości postępowania. Daleko w tyle za nim i innymi podobnymi sądami o średniej wielkości (etatowej) pozostają, ledwo dysząc, wielkie sądy rejonowe w dużych aglomeracjach miejskich np. w sprawach o zapłatę, bocheński sąd prowadzi postępowanie w ciągu 3,4 miesiąca (102 dni) podczas gdy ogólnopolski wskaźnik wynosi 6,6 miesiąca (198 dni), w sprawach karnych 15 dni, gdy tymczasem wskaźnik ogólnopolski podaje 115 dni. Ale tego rodzaju analizy nikogo w ministerstwie nie obchodzą.

Aby nie być gołosłownym iż analiz nie robiono wcale, a stanowiskom krytycznym w sprawie reformy Minister Sprawiedliwości próbuje nadać eufemistyczną nazwę „konsultacji” posłużę się tylko kilkoma przykładami (jest ich zbyt dużo, aby je w tym artykule przedstawić). Konwent Marszałków Województw RP z 12 stycznia 2012 r. napisał m.in. likwidacja sądów rejonowych o obsadzie do 14 etatów sędziowskich włącznie i utworzenie w ich miejsce wydziałów zamiejscowych… stanowi krok wstecz w urzeczywistnianiu konstytucyjnej gwarancji dostępu obywateli do sądu oraz w zapewnieniu bezpieczeństwa w kraju.   Prezes Sądu Okręgowego w Tarnowie SSO Agnieszka Sadecka w piśmie z 04.01.2012 r. do Ministerstwa Sprawiedliwości napisała: do propozycji likwidacji dwóch sądów rejonowych, a to w Dąbrowie Tarnowskiej oraz Bochni odnoszę się krytycznie z następujących powodów ( i wymieniła 14 powodów tej krytycznej oceny działań pana Ministra. Stowarzyszenie Bochniaków w piśmie z dnia 26 stycznia 2012 r. zażądało od pana Ministra Sprawiedliwości odpowiedzi na 22 pytania w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Zamiast rzetelnej odpowiedzi otrzymaliśmy w piśmie z 15 lutego 2012 r. znak: BaiES-5000-64/11 kilka okrągłych zdań niczego nie wyjaśniających, co spowoduje naszą kolejną reakcję. Zastanawiające jest jednak zdanie: w dalszej części tych prac przeprowadzone będą konsultacje międzyresortowe oraz z Krajową Radą Sądownictwa.  Oznacza to, że projekt rozporządzenia urodził się zanim te konsultacje zostały przeprowadzone (Sapienti sat!)  

Marnotrawienie pieniędzy?

Każda sprawa sądowa kosztuje nie tylko klienta, ale także Skarb Państwa. Od dawna dokonuje się wyliczenia średnich kosztów takich spraw. W Sądzie Rejonowym w Bochni koszt jednej sprawy wynosi 298,28 zł., w Tarnowie 283,19 zł., w Chrzanowie 319,97 zł., a w Nowej Hucie 433,24 zł.  Jak więc widać w sądach średniej wielkości jak np. w Bochni koszty te są porównywalne z kosztami w innych średnich sądach i są o wiele niższe niż w sądach w wielkich aglomeracjach. Niestety ministerstwo tych różnic zdaje się w ogóle nie dostrzegać.

Ponadto nikt w ministerstwie nie zastanowił się dlaczego poprzedni ministrowie sprawiedliwości godzili się na remonty i modernizację budynków tych sądów, wydawali na te remonty miliony złotych. Cel był oczywisty, bowiem chodziło o stworzenie ułatwień dla mieszkańców w kontakcie z wymiarem sprawiedliwości, udogodnień dla osób starszych i niepełnosprawnych. Realizowano dobrze hasło : Polska krajem przyjaznym dla obywateli.  Bo w sądach poza karaniem złodziei, morderców i gwałcicieli załatwia się mnóstwo życiowych spraw ludzkich. 
       Projekt obecnej reformy sądownictwa, pomysł na likwidację 122 sądów rejonowych nie tylko utrudnia dostępność obywatela do sądu, ale w sposób druzgocący łamie dotychczasową politykę inwestycyjną nie licząc się z kosztami już poniesionymi i tymi, które poniesione zostaną w niedalekiej przyszłości.

Powinniśmy zapytać czy nikt nie potrafi zatrzymać ministerialnego entuzjazmu, a raczej rozpędu nie liczącego się z kosztami. Czy w dobie kryzysu gospodarczego reforma nie przyczyni się do marnotrawienia publicznych pieniędzy? 
        Remont Sądu Rejonowego w Bochni przeprowadzony w ostatnich latach kosztował 12 milionów złotych. W ramach tego remontu wyremontowano 9 obszernych sal rozpraw, przebudowany został strych urządzono tam funkcjonalne poddasze,  zainstalowano windę i wiele innych udogodnień dla osób starszych i niepełnosprawnych.

Reforma spowoduje nieprawdopodobny bałagan w naszym państwie. Konieczne będzie zrobienie nowych pieczątek, papierów firmowych, powołanie 29 nowych etatów t.zw. dyrektorów sądów z wynagrodzeniem ok. 7000 zł. miesięcznie, wydłuży się w czasie załatwianie spraw poprzez obieg dokumentów między centralą
a wydziałami zamiejscowymi.

Obieg dokumentów między wydziałami i między prezesem a wydziałami, który w jednym budynku sądowym trwał od 5 do 10 minut będzie trwał za pośrednictwem poczty od tygodnia do dwóch tygodni, nie mówiąc o problemach z pakowaniem w paczki i rozpakowywaniem akt sądowych, drobiazgowym ich inwentaryzowaniem, aby żaden dokument nie zawieruszył się po drodze. To są dodatkowe koszty niematerialne i stresy. A zatem czy warto robić reformę, zamiast dokonać niewielkich zmian we właściwości miejscowej sądów. Gdyby Sąd w Bochni przejął dodatkowo gminę Kłaj  i może Gdów, to z pewnością mieszkańcy tych gmin byli by z tego bardzo zadowoleni, bo bliżej im do Bochni niż do innego sądu. Gdyby  sąd w Wieliczce przejął dodatkowo niektóre dzielnice Krakowa, to odciążenie krakowskich sądów było by widoczne i szybsze niż robienie groteskowej reformy. Warto może przypomnieć panom z ministerstwa, co oznacza słowo prakseologia.  Mamy też nadzieję, że za przygotowanie reformy nie będą przyznawane premie takie jak za Stadiom Narodowy a decyzja o wycofaniu się z reformy zostanie z uznaniem przyjęta przez wszystkich. 

Reformatorzy zapomnieli

 Przy dokładniejszym zapoznaniu się w projektem tak ważnego, można powiedzieć rewolucyjnego dokumentu jakim ma być rozporządzenie Ministra Gowina o zniesieniu 122 sądów rejonowych w Polsce okazało się, że w budynkach zniesionych sądów rejonowych utworzone zostaną dwa wydziały zamiejscowe: cywilny i karny, a  gdzieniegdzie także wydział rodzinny. 

W Sądzie Rejonowym w Bochni jest ich do tej pory pięć, bo oprócz wymienionych jest jeszcze wydział pracy (sąd pracy) i wydział ksiąg wieczystych i taka sama sytuacja jest w  wielu innych likwidowanych sądach, ale o tym panowie z  ministerstwa … zapomnieli. Można wybaczyć obecnemu Ministrowi Sprawiedliwości Jarosławowi Gowinowi, że o tym nie wiedział. Jest przecież filozofem i dopiero startuje w wymiarze sprawiedliwości. Ale za ten falstart odpowiadają jego urzędnicy. To oni – a nie są chyba amatorami –  wystawiają panu Ministrowi świadectwo nienależytej staranności na oczach całej Polski, a na pewno na oczach mieszkańców 1/3 miast powiatowych w Polsce pokazując, że można robić tak ważną reformę byle jak. 

A więc pierwszy projekt rozporządzenia okazał się bublem, za który nikt jeszcze nie poniósł odpowiedzialności.  Czy warto zatem bić się o dokument takiej bylejakości i wołać:  będę taranem w prowadzeniu reformy, nie ulegnę żadnym naciskom etc.  Był to pierwszy sygnał ostrzegawczy pokazujący, że ministerialni urzędnicy zawiedli na całej linii zarówno w oczach opinii społecznej jak i dosłownie, bo zawiedli pana Ministra na niebezpieczną nieoznakowaną ścieżkę.

Związany z Bochnią ksiądz Walenty Gadowski, znakomity taternik i twórca tatrzańskiej Orlej Perci zawsze ostrzegał nierozważnych turystów: nie opuszczaj nigdy pewnej ścieżki dla niebezpiecznego skrótu.  I dzisiaj powinniśmy za naszym krajanem zawołać: Panie Ministrze, niech Pan nie idzie na skróty i szybko zawróci, nie schodzi do Żlebu Drege’a, bo stamtąd nie ma wyjścia (ci którzy szli kiedykolwiek Orlą Percią wiedzą co to oznacza).

Krzywe zwierciadło reformy

Autorzy reformy zadbali o to, aby pokazać ją także w krzywym zwierciadle,  może po to, aby zakpić sobie
z osoby, która się pod tą reformą podpisze, a może – aby pokazać: nam wszystko wolno i tak nam nikt nic nie zrobi. Est modus in rebus. Wśród nienaruszonych, nietkniętych reformą sądów rejonowych, które mają 15
i więcej etatów sędziowskich,  pozostawili Sąd Rejonowy w Brzesku  o ilości 12 etatów sędziowskich, mrugając do nas porozumiewawczo, że 12 to jest prawie tyle samo co 15, zaś 11 etatów sędziowskich w Bochni to już jest za mało dla utrzymania sądu.

Nieraz słyszymy z Warszawy, że białe jest czarne, a czarne jest białe, ale w tym wypadku nie chodzi o nasz zawodny zmysł wzroku, ale o niezawodną matematykę w kwestiach, które mogą zadecydować w przyszłości 
o degradacji 122 miast polskich. Jeśli poznamy okoliczności w jakich prawdopodobnie doszło do zastosowania aktu łaski wobec brzeskiego Sądu – o czym piszemy niżej – to projekt reformy sądownictwa zamienia się w grzęzawisko i mętną wodę.

Reakcja Bochni

Uchwały opowiadające się za utrzymaniem Sądu Rejonowego w Bochni podjęły samorządy miejski i  powiatowy, ale przeszły one bez większego echa. Bardziej wyraziste dla naszego środowiska było spotkanie zorganizowane przez pana Burmistrza Stefana Kolawińskiego i  nasze Stowarzyszenie w „Domu Bochniaków” w dniu 24 stycznia 2012 r. na które przybyli wójtowie i przedstawiciele wszystkich gmin bocheńskich, prezes i pracownicy Sądu Rejonowego w Bochni, wiceprezes Sądu Rejonowego w Dąbrowie Tarnowskiej, komendant Policji Powiatowej w Bochni, przedstawiciele bocheńskiej palestry, notariusze. List z poparciem nadesłał Prokurator Rejonowy w Bochni i poseł PSL Andrzej Sztorc. Niestety nie przybyli zaproszeni posłowie PO i PIS z Tarnowa i Brzeska. Nie raczyli nawet odpowiedzieć na nasze pisemne zaproszenia.

Efektem spotkania była decyzja o zbieraniu podpisów pod protestem przeciwko reformie i likwidacji Sądu Rejonowego w Bochni  i  podjęcie rezolucji odczytanej przez prezesa Stowarzyszenia, która następnie została wysłana do Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska, Ministra Sprawiedliwości Jarosława Gowina, Krajowej Rady Sądownictwa i Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.  W piśmie do Ministra Sprawiedliwości przypomnieliśmy o zapomnianych dwóch wydziałach: pracy i ksiąg wieczystych. Kolejne spotkanie odbyło się w „Domu Bochniaków”  tydzień później 31 stycznia 2012 r. Obliczono, że w trudnych zimowych warunkach przy -15 stopniowym mrozie w ciągu tygodnia zebrano ponad 16000 podpisów.

Kolejne spotkanie zorganizował Starosta Jacek Pająk. Przybył na nie poseł PO z Krakowa pan Ireneusz Raś, okazał zrozumienie dla naszych argumentów i obiecał pomoc i interwencję poprzez posłów Platformy Obywatelskiej u Ministra Gowina, która jak się obecnie wydaje nie odniosła żadnego skutku.

Druga wersja rozporządzenia

Nie wiadomo, czy w wyniku naszej interwencji (informacji) z 24 stycznia b.r. czy jakiejś innej, autorzy reformy zorientowali się, że istotnie zapomnieli o wydziałach pracy i wydziałach ksiąg wieczystych i szybko zapewnili, że one też będą wydziałami zamiejscowymi. Zrobili to jednak bez zażenowania, jakby taka pomyłka była zaledwie drobiazgiem. W drugiej wersji rozporządzenia trzymając się nadal sztywno kryterium etatów sędziowskich obniżyli ich liczbę do 13, nie wyjaśniając dlaczego z kolei 13-tka została wybrana i dla jednych sądów ma być szczęśliwą liczbą, dla innych pechową – jak to zwykle 13-tka.

Nie znając przyczyny takiego sztywnego i nie pasującego do rzeczywistości, wymyślonego ex cathedra kryterium ponownie zmuszeni jesteśmy do zgadywania, tym razem, sensu owej 13-tki. Ktoś wskazał nam na dziwne połączenie tej liczby z ilością liter w imieniu i nazwisku pewnego ważnego ministra. Pasuje jak ulał. Może więc pomysłodawcy owej  liczby w ten filozoficzny sposób chcieli złożyć hołd Owej Osobie, zapominając o Ważniejszej, która jest spiritus movens całego zamieszania z reformami, a do której literowo pasuje doskonale 10-tka. Przypuśćmy, że gdyby ta Osoba przeczytała ten tekst, to może by  pomyślała albo zapytała: Dlaczego nie uhonorowano mnie? Trafiliście panowie nie w 10-tkę, a w pechową 13-tkę czyli kulą w płot. Znowu zapomnieliście, tym razem o symbolice 13-tki.  Chcecie żeby media to podchwyciły?  Żeby pojawiły się w prasie  tytuły: „13-tka- pechowa reforma” albo „Zła wróżba dla reformy sądownictwa”.  Dziesiątka to liczba celna – jak strzał w dziesiątkę, to liczba męska i odważna – jak ja, czytelna – jak 10 palców u rąk i nóg i każdy umie liczyć do 10-ciu. A poza tym to liczba święta –  jak Dziesięcioro Przykazań  i  nawet  Telewizja Trwam nam nie podskoczy.

Na razie jednak do takiej burzy reformatorskich mózgów jeszcze nie doszło – a szkoda.

Brzesko nadal w ministerialnych łaskach  

I znowu mamy kolejną niespodziankę. Sąd Rejonowy w Brzesku posiadający 12 etatów sędziowskich nadal nie będzie zniesiony, natomiast Sąd Rejonowy w Bochni (11 etatów sędziowskich) nadal podlega zniesieniu. Środowisko bocheńskie już teraz zupełnie nie może zrozumieć motywów działania Ministra Jarosława Gowina, nie może pojąć jakie walory Brzeska zadecydowały o tym, że Minister Sprawiedliwości wywyższa Sąd Rejonowy w Brzesku, a degraduje Sąd Rejonowy w Bochni, skoro:

–  pod względem liczby mieszkańców:

   powiat brzeski ma 90 967 mieszkańców – bocheński 101 000 mieszkańców,

–  pod względem liczby mieszkańców w miastach:

   w Brzesku – 16.828 mieszkańców (w 2008r.) –  w Bochni 29.606 mieszkańców (w 2008 r.),

–  pod względem infrastruktury miejskiej:

   powiat brzeski ma charakter rolniczy – bocheński – ma charakter przemysłowy  

   (m.in. STALPRODUKT S.A. – największy w Małopolsce zakład przetwórstwa hutniczego)
   i turystyczny (Kopalnia Soli w Bochni – pomnik historii, zamek w Wiśniczu, pomnik gen.
   Leopolda Okulickiego),

–  pod względem obszaru:

   powiat brzeski ma 590 km kw. – bocheński 631,5 km.kw.

–  pod względem sprawności postępowania Sąd Rejonowy w Bochni plasuje się w czołówce
   sądów o najwyższej sprawności i skuteczności postępowań.

–  pod względem ekonomicznym koszty prowadzenia postępowań w obu sądach są
   porównywalne i o wiele niższe niż koszty postępowań w sądach rejonowy w wielkich
   miastach np. w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Nowej Huty nie mówiąc o sądach warszawskich.

Sąd Rejonowy w Bochni po gruntownym kosztownym remoncie posiada 9 sal rozpraw w tym dwie sale tele-audiowizualne (takiej ilości nie posiada ani Sąd Rejonowy w Brzesku, ani wiele innych sądów, które pozostają niezniesione), ma ułatwiony dostęp do budynku dla ludzi starych i niepełnosprawnych , m.in. windę, której nie posiada Sąd Rejonowy w Brzesku. W Sądzie Rejonowym w Bochni, a nie w Brzesku utworzony został w latach 80-tych XX wieku Sąd Pracy, który swoją właściwością miejscową nadal obejmuje także powiat brzeski. Od 1948 r. był w Bochni nawet Wydział zamiejscowy Sądu Okręgowego w Krakowie (zob. rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 4 lutego 1948 r.- Dz.U. nr 7 poz. 52)

 Miasto Bochnia jest jednym z najstarszych miast w Małopolsce (data lokacji miasta 1253r.) posiada wielowiekową tradycję i jurysdykcję sądową od czasów księcia Bolesława Wstydliwego. W dokumencie lokacyjnym wydanym w 27 lutego 1253 r. książę krakowsko-sandomierskiego Bolesław Wstydliwy ustanowił m.in. władzę sądowniczą we wszystkich sprawach czy to gardłowych czy cywilnych, drobnych czy wielkich będzie sądził wszystkich mieszkańców tego miasta i okolicznych wsi oraz wszystkich przyjezdnych kupców i innych ludzi przybywających w sprawach handlowych i w ogóle wszystkich ludzi przybywających tam przygodnie czy też celowo z jakiejkolwiek dzielnicy, królestwa czy województwa, okręgu czy powiatu… Takiej prerogatywy o historycznym znaczeniu nie powstydził by się nawet Kraków, ale w dzisiejszym zmaterializowanym i zbiurokratyzowanym  świecie tego rodzaju wartości nie mają większego znaczenia.

W obecnym budynku Sąd istnieje od połowy XIX wieku, w Brzesku od 1914 r. a Bochnia jest dokładnie
w połowie drogi z Krakowa do Tarnowa.

Nie jesteśmy za zniesieniem Sądu Rejonowego w Brzesku. Jest on potrzebny tak samo, jak potrzebny jest Sąd Rejonowy w Bochni.  Nie ma natomiast żadnych racjonalnych przesłanek do utrzymywania Sądu Rejonowego w Brzesku kosztem Sądu Rejonowego w Bochni.

Poselski manewr?

I zapewne długo nie udało by się wyjaśnić prawdziwych, a nie niepojętych dla zwykłego śmiertelnika, motywów decyzji pana  Ministra, gdyby nie szczere, publiczne,  przyznanie się pewnego byłego posła PO z Brzeska do wpływu na ministerialne decyzje.  Jak doniósł portal Bochnianin.pl poseł ów na swoim facebooku napisał: Miałem swój udział w tym, że Sąd Rejonowy w Brzesku będzie ośrodkiem wiodącym.   Nie wiemy czy był to  tylko niesmaczny żart z własnej partii politycznej, czy hiperboliczna, nie mająca żadnego pokrycia, przechwałka owego byłego posła,  telepatia, czy może jest w tym jakieś ziarno innej gorzkiej prawdy.

Jeżeli jest tak jak napisał, to oświadczenie jego kompromitowałoby z kretesem klasę rządzącą, ponieważ wskazywałoby, że wpływ na decyzje ministerialne mają jakieś znajomości lub inne nieznane nam tajemnicze okoliczności, co by oznaczało, że w resorcie sprawiedliwości, tej sprawiedliwości nie ma.

Dwa wiece

Pierwszy odbył się na bocheńskim rynku 27 lutego 2012 r. w 759 rocznicę nadania Bochni praw miejskich przez księcia krakowsko-sandomierskiego Bolesława Wstydliwego.  Z budynku Sądu Rejonowego w Bochni wyruszył pochód w którym szli: starosta bocheński Jacek Pająk, burmistrz Bochni Stefan Kolawiński, wójtowie bocheńskich gmin, sędziowie i pracownicy administracyjni Sądu z prezesem Piotrem Maziarzem, ławnicy, radni samorządowi, starszyzna Cechu Rzemiosł Różnych z insygniami cechowymi, spora grupa działaczy naszego Stowarzyszenia. Wszyscy nieśli transparenty, bannery a pochodowi towarzyszyła orkiestra górnicza.  Na rynku pod pomnikiem króla Kazimierza Wielkiego dobrodzieja Bochni, który pierwszy stworzył strukturę powiatów w Polsce przemówił poseł na Sejm RP prof. Biernacki, potem starosta Jacek Pająk, burmistrz Bochni Stefan Kolawiński, wójt Łapanowa Jan Kulig, prezes Sądu Rejonowego w Bochni Piotr Maziarz, prezes Stowarzyszenia Stanisław Kobiela i radny powiatowy Ludwik Węgrzyn.

We wszystkich przemówieniach dominował zarzut, że Minister Jarosław Gowin nie chce rozmawiać ze społeczeństwem, nie potrafi pochylić się nad argumentami i z uwagą ich wysłuchać, a  niezrozumiała „stanowczość” w obronie źle przygotowanej reformy daje fatalny wizerunek klasie rządzącej, a przecież pana Donald Tusk zawsze podkreślał, że społeczeństwo jest podmiotem swoich praw, a rząd ma temu społeczeństwu służyć. Minister Gowin na każdym kroku w wystąpieniach telewizyjnych powołuje się na premiera Tuska, dając tym samym „jego twarz” tej  złej, fatalnej reformie, która jest początkiem demontażu struktur powiatowych w Polsce, rozbijaniem „małych ojczyzn” i lokalnych aspiracji do twórczego działania, a także dowodem skrajnej niesprawiedliwości w przypadku Bochni, poprzez niesłuszne wywyższenie Brzeska. Wszyscy mówcy opowiedzieli się za utrzymaniem Sądu Rejonowego w Bochni podając rzeczowe argumenty.

Drugi wiec odbył się w Warszawie, w którym uczestniczyło ponad 1000 osób. Bochnię reprezentował starosta bocheński, burmistrz Bochni, byli pracownicy bocheńskiego Sądu i dwóch przedstawicieli naszego Stowarzyszenia dr Wiesław Tlałka i  Mariusz Rudnik. Bardzo aktywni byli przedstawiciele powiatu sochaczewskiego. Do wiecujących wyszedł rzecznik prasowy Ministra, ale niczego nie obiecał.

Oddalanie się od Europy i cywilizowanego świata

 9 marca b.r. Stowarzyszenie Bochniaków wystąpiło do pani Róży Thun europosłanki do Parlamentu Europejskiego z prośbą o interwencję w sprawie reformy na siłę wprowadzanej przez Ministra Gowina, wbrew stanowisku:  Krajowej Rady Sądownictwa,  Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, prezesów sądów apelacyjnych i okręgowych  Polsce, marszałków województwa małopolskiego, I prezesa Sądu Najwyższego.

Pokazaliśmy w tym piśmie kardynalne błędy projektowanej reformy. W wyniku reformy oddalimy się jeszcze bardziej od zjednoczonej Europy. Autorzy reformy nie  skorzystali ze sprawdzonych doświadczeń państw europejskich np. w Niemczech na jeden sąd przypada średnio 519,65 km2, w Austrii – 594,73 km2. Jeżeli pozostanie Sąd Rejonowy w Brzesku, a zniesiony zostanie Sąd Rejonowy w Bochni, to na ten jeden sąd rejonowy przypadnie obszar 1221,5 km2, a więc 4 krotnie większy obszar niż w Niemczech i Austrii. Jeżeli jeden sąd rejonowy w Austrii obsługuje średnio 57.000 ludności, to Sąd Rejonowy w Brzesku obsługiwać będzie 191.967 ludności, a więc 4-krotnie więcej. Zamiast zbliżać się do Europy, w wyniku reformy pana ministra Jarosława Gowina Polska jeszcze bardziej będzie się oddalać od Europy, a Rząd RP oddalać się będzie od narodu.

I jeszcze jeden pikantny szczegół dorzucimy do koszyka pana Ministra. Otóż rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej wydane z mocą ustawy 6 lutego 1928 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych postanowiło , że tworzenie i znoszenie sądów grodzkich, okręgowych i apelacyjnych może nastąpić tylko w drodze ustawy.
I taka procedura obowiązywała w okresie międzywojennym i kontynuował ją Rząd Polski w Londynie. Zmienił to wszystko dopiero dekret PKWN z 4 listopada 1944 r. przekazując te uprawnienia kierownikowi resortu sprawiedliwości (Dz.U. z 1944 r. nr 11 poz.58). Mimo to w czasach PRL-u nie nadużywano tego dekretu. Po otrząśnięciu się z komunizmu od 1990 r. uprawnienie to pozostało przy ministrze sprawiedliwości, ale mógł to czynić po zasięgnięciu opinii Krajowej Rady Sądownictwa. A Krajowa Rada Sądownictwa tydzień temu postawiła panu Ministrowi veto, bo skala znoszenia sądów rejonowych w Polsce proponowana przez Ministra Gowina jest szokująca i dezorganizująca. To kolejny sygnał ostrzegawczy dla Ministra.

Pan Jarosław Gowin jako Minister Sprawiedliwości powinien wziąć do ręki Konstytucję i przeczytać art. 173 i 176, które deklarują, że sądy w Polsce są władzą odrębną i niezależną od innych władz (kłania się monteskiuszowski trójpodział władz), a ich ustrój i właściwość określają ustawy. Czy nie powinna nastąpić refleksja, że znoszenie aż 116 sądów rejonowych – siłą, bez akceptacji społecznej i uprawnionych do opinii organów (Krajowa Rada Sądownictwa) i stowarzyszeń (Stowarzyszenie Sędziów Polskich –  jest nadużyciem i nieposzanowaniem Konstytucji?

Odpowiedź dla pani Marszałek Ewy Kopacz

Niedawno pani Marszałek Ewa Kopacz powiedziała w telewizji, że dlatego notowania klasy rządzącej spadają, ponieważ rząd podjął się trudnych reform.  Takie rozumowanie jest błędne. Każda reforma uderza
w jakieś środowiska i rodzi sprzeciwy, ale reformy mądre, przemyślane, których przesłanie jest czytelne dla wszystkich nie powinny spowodować spadku notowań.

Natomiast reformy niedojrzałe, niemądre, nieprzemyślane, lansujące jakieś kuriozalne kryterium ilości etatów sędziowskich, a nie oparte o kryteria sprawdzalne (obszar, liczba ludności, sprawność postępowania,  względy ekonomiczne,  troska o ludzi wobec których wymiar sprawiedliwości zamiast się przybliżać oddala się) – spowodują trwały spadek poparcia, wykopują przepaść, której nigdy nie da się zasypać obietnicami przed następnymi wyborami parlamentarnymi. Reforma sądownictwa postawiła w trudnej sytuacji  bocheńskich działaczy i sympatyków Platformy Obywatelskiej. Gdzie mają iść, skoro właściwy resort  na taką nazwę nie bardzo zasługuje, bo posuwa się wężowym zygzakiem. Na przykładzie Bochni widzą najlepiej, że reforma sądownictwa przybrała jedynie postać ulotnego fajerwerku, od którego spłonąć mogą struktury powiatowe w wielu polskich miastach, powstanie chaos i  wzrosną koszty utrzymania sądów i ich wydziałów zamiejscowych. Zabawa w fajerwerki, choćby jej przyświecały najwznioślejsze populistyczne hasła udowodnijmy, że w końcu coś robimy, ważna jest  ilość reform, a nie ich jakość  jest  rzeczą niebezpieczną i nie każdy może się nimi bawić.

Sądowe molochy

Sądy w wielkich aglomeracjach miejskich (aglomeracja warszawska, śląska, krakowska, gdańska) są przeładowane etatowo i dlatego  nie są sprawne, a koszty ekonomiczne przerastają możliwe bariery. Zamiast od nich zacząć reformę, podzielić je na mniejsze (takie jak sąd w Bochni) pan Minister Gowin, jak to już napisałem na początku pragnie rzekomego (cytuję) wyrównania obciążenia pracą w dużych ośrodkach i w małych sądach.  Co to oznacza przyznał na ostatnim posiedzeniu Krajowej Rady Sądownictwa: chodzi o zabieranie etatów z wydziałów zamiejscowych do tych dużych sądów i w ten sposób powiększanie ich niewydolności, a jednocześnie przejście do II (nieporadnie i naiwnie ukrytego) etapu reformy.  

Dwa etapy reformy 

 Już dzisiaj jak na dłoni widać, że reforma pomyślana została jako dwuetapowa. W pierwszym etapie należy zamydlić ludziom oczy, że niby nic nie stracą, gdyż będą mieli swoje wszystkie wydziały zamiejscowe jak dotychczas na miejscu.  Ale w projekcie rozporządzenia ktoś wychlapał, że wydziały zamiejscowe będą monitorowane, czyli znowu jacyś urzędnicy ministerialni będą sprawdzali czy wydział zamiejscowe działają sprawnie i ekonomicznie. Sama reforma już a priori zakłada, że sprawności takiej jak dotychczas nie będzie.  Obieg dokumentów, podejmowanych decyzji, pieniędzy pomiędzy centralą a wydziałami zamiejscowymi wydłuży czas załatwiania spraw i powiększy ich koszty, nie mówiąc o kosztach społecznych. Niewykorzystane w pełni budynki sądowe będą generowały koszty o wiele większe niż dotychczas. A więc może za pół roku okaże się, że wydziały zamiejscowe nie będą efektywne, sprawne i ekonomiczne i tak będzie naprawdę. Wtedy w majestacie prawa nastąpi  – w pełni uzasadniona – ich likwidacja.

Na ostatnim spotkaniu z Krajową Radą Sądownictwa Minister Gowin zapowiedział z pełną otwartością, że odzyskiwane etaty z wydziałów zamiejscowych będą przekazywane do dużych sądów. To będzie realizacja II etapu reformy. Minister odsłonił swój plan nie tylko wobec Bochni, ale wobec 116 miast w Polsce.

Efekt domina

Nie uratowaliśmy Sądu w Bochni ale mieszkańcy nic nie stracą. Taką nieprawdziwą informację wyczytałem niedawno na łamach „Gazety Krakowskiej”. Był nawet jakiś niewesoły żart o rzekomej szklance tylko do połowy pełnej.  Spójrzmy prawdzie w oczy. Te wydziały zamiejscowe to zasłona dymna na pewien czas. Potem za likwidacją Sądu Rejonowego w Bochni przyjdzie prawdziwa likwidacja wydziałów zamiejscowych w Bochni.  A po wydziałach zamiejscowych uciekać będą z Bochni inne instytucje i urzędy szczebla powiatowego – może do Brzeska, może do Tarnowa, albo Wieliczki. Wszyscy powinni o tym zagrożeniu pamiętać i robić wszystko, aby temu przeciwdziałać.